Iwona Kubica, Iza ZdziebkoSabina Drąg: Ja chciałabym Was zapytać o Projekt Przetwórnia? Skąd pomysł? Jak to wszystko wygląda? Jak się narodziła idea?

Iza Zdziebko:  Idea jest całkiem nowa, konkurs miał swoją pierwszą odsłonę rok temu. Teraz właśnie wystartowała druga edycja Przetwórni, a sam pomysł na nią zrodził się w naszych głowach w zasadzie jakieś półtora roku temu, więc szybko przeszłyśmy etap: od teorii do praktyki.

Iwona Kubica: Zadałyśmy sobie pytanie: do czego dążymy działając w FotoBziku?  Organizowaliśmy spotkania, warsztaty i inne wydarzenia związane z fotografią, ale czegoś nam ciągle brakowało. Jednym z naszych głównych celów była i nadal jest promocja twórczości fotograficznej. Co ważne, promocja twórczości nie tylko osób, które ukończyły szkoły artystyczne.  Interesują nas również  fotoamatorzy, którzy fotografują często odkładając swoje zdjęcia do szuflady. Właściwie jednym z najważniejszych celów Przetwórni jest pokazanie dobrych fotografii szerokiej publiczności.

IZ: W Przetwórni nie ma podziału na zawodowców i amatorów. Wszyscy są oceniani przez jedną osobę, w tym roku będzie to Jacek Poremba, wcześniej był to Tomasz Guzowaty. Laureatami pierwszej edycji Przetwórni zostali zarówno amatorzy, jak i osoby, które zajmują się zawodowo fotografią od wielu lat. To jest dla nas fascynujące, że wystawę i publikację w katalogu może wygrać ktoś z zupełnie nowym, nieodkrytym jeszcze spojrzeniem. Ktoś, kto nie został wyuczony, nauczony, wyszkolony, tylko ma pasję, tworzy, ma jakąś wizję, jest konsekwentny. Nagle ośmiela się to pokazać i okazuje się, że to właśniejego prace juror uznaje za najlepsze. Udział w Przetwórni biorą także osoby, które już wcześniej wygrywały jakieś konkursy, miały swoje wystawy.  Oni i Ci dopiero co odkryci przez jurora mają swoją wystawę w jednym miejsu, w Galerii Pauza, jako równorzędni twórcy  – to jest dla nas bardzo ważny moment.

IK: Bardzo ważnym elementem Przetwórni jest finałowa gala i spotkanie z jurorem – mistrzem. Istotny jest komentarz jurora do wyróżnionych zdjęć oraz jego  reakcja na jakiś cykl, ciekawe jest to, co doradzi, co powie o twórczości danej osoby. Myślę, że taka rozmowa finalista – juror sprawdziła się przy pierwszej edycji. Sami uczestnicy podkreślali, że w dalszej twórczości bardzo pomógł im komentarz Tomasza Gudzowatego, szczególnie uwagi dotyczące budowania cyklu fotograficznego.

Gala Projektu Przetwórnia

To też podkreślali Wasi uczestnicy i uczestniczki w artykułach o Projekcie, które napotkałam w prasie. Podkreślali własnie, że to spotkanie z mistrzem jest tak ważne i cenne.

IZ: Na pewno to jest cenne dla osób, które są już w finale i mogą usłyszeć komentarz do swoich zdjęć, ale jest to również interesujące dla osób, które zasiadają na widowni. To jest o tyle dobre, że nie ma takiego wąskiego grona finalistów, którzy są gdzieś tam na piedestale, oni oczywiście są, ale jest też właśnie ta otwarta gala, to spotkanie dla każdego, kto chce przyjść i wziąć z tego coś dla siebie. To jest również część idei, żeby nie było to zamknięte przedsięwzięcie, ale otwarte dla wielu zainteresowanych.

IK: Moim zdaniem duże znaczenie ma również juror konkursu, który jest jeden. O wyróżnieniach nie decyduje komisja, ostateczny wybór zwyciezców  to jest tak naprawdę subiektywna ocena jednej osoby. Oczywiście to ma swoje plusy i minusy, ale jest w tym coś charakterystycznego dla Przetwórni. Każdy wie, że został wybrany przez tą konkretną osobę. W pierwszej edycji Projektu Przetwórnia uczestnicy nadesłali bardzo wiele dobrych fotografii. Ten określony juror przyznał takie, a nie inne wyróżnienia, być może,  gdyby to był ktoś inny wybrałby zupełnie inne prace. Tak naprawdę charakter konkursu w dużej mierze tworzy również sama osoba mistrza.

A właśnie jakim kluczem dobieracie jurora? Co skłania Was do wyboru takiej a nie innej osoby?

IZ: Od początku zakładałyśmy, że będzie to wydarzenie cykliczne.  Staramy się, aby każdej edycji towarzyszyła jakaś przewodnia tematyka  inspirowana twórczością jurora. Tomasz Guzowaty zajmuje się fotoreportażem  zaangażowanym społecznie, fotografią dokumentalną,  natomiast Jacek Poremba to głównie portrecista. W drugiej edycji Przetwórni interesuje nas m.in. fotografia  portretowa z pomysłem. W twórczości Jacka Poremby znajdziemy wiele przykładów takich zdjęć, które oddają charakter fotografowanej osoby, ale to nie jest tylko odpowiedni moment naciśnięcia migawki, czy błysk w oku, ale również  pomysł,  żeby pokazać coś więcej, to kim jest ta portretowana osoba. Chodzi nam właśnie o ten koncept. Czekamy nie tylko na  fotografie portretowe, gdyż juror wykonuje również świetne, subiektywne pejzaże. Zachęcamy, żeby zagłębić się w twórczość Jacka Poremby, poprzeglądać, postudiować, popatrzeć, zaangażować się w to co się widzi, zainspirować się i zrobić to po swojemu, nie odtwarzać, nie kopiować, nie powtarzać

IK: Udoskonaliłyśmy drugą edycję. Jedną z nowości są bezpłatne konsultacje z fotografami. Zorganizujemy takowe z pewnością z Adamem Pańczukiem, który podpowie,  jak zbudować cykl fotograficzny, ewentualnie doradzi, które z zestawów, które kryjemy w szufladzie,  wysłać na konkurs.

IZ: Czasami jest też tak, że w danym cyklu są zdjęcia, które go dyskwalifikują. Tak to można w skrócie nazwać. Juror, profesjonalista, który patrzy na nie z merytorycznym zaangażowaniem wie, że musi coś odrzucić, więc odrzuca właśnie te zdjęcia, które mogą niepotrzebnie zdradzać jakieś braki. Myślę, że konsultacje mogą właśnie pomóc wskazać te elementy, które przeszkadzają w dobrym odbiorze całego cyklu fotograficznego.

Gala Projektu Przetwórnia

Dużo słyszy się teraz głosów pełnych wątpliwości, w stylu wszyscy mamy aparaty każdy może robić zdjęcia, każdy może być artystą wobec czego gdzieś ta unikatowość fotografii wydaje się stać pod poważnym znakiem zapytania. Jest też chyba grupa, która silnie stara się bronić swojej pozycji jako profesjonalnych fotografów. Przetwórnia wydaje się właśnie dawać przestrzeń, gdzie każdy może wypłynąć ze swoją wrażliwością artystyczną, fotograficzną i przejść przez taki mur wyprofilowanego i uznanego rzemiosła. Czy czujecie jakoś, że te oddolne inicjatywy są w związku z tym w jakiś sposób deprecjonowane? Że jest trudniej się przebić?

IZ: Wręcz przeciwnie. Mamy bardzo dobre doświadczenia od samego początku, nawet kiedy praktycznie nie było jeszcze Przetwórni, a FotoBzik tak naprawdę dopiero zaczynał działać. Miałyśmy akurat dużo szczęścia. Po prostu i po pierwsze ludzie chcieli tego, co proponowałyśmy. Przyszli na spotkanie pomimo tego, że nie było jakoś specjalnie promowane w mediach.

IK: Taki pozytywny odbiór dotyczył również Projektu Przetwórnia, świadczy o tym liczba nadesłanych zgłoszeń, dla nas  jest to znak,  że to ma znaczenie, sens, że to dobrze, że startuje druga edycja.

A czym się jeszcze zajmujecie w FotoBziku?

IK: Cyklicznie organizujemy spotkania !Art come out! z uznanymi już fotografami.     To spotkania z autorytetem, ale przede wszystkim z człowiekiem,  który ma pasję, prezentuje swoje zdjęcia opowiada o tym, w jakich okolicznościach je wykonał i dlaczego. Potem następuje swobodna dyskusja.

IZ: Te spotkania nie są moderowane według tego, jak my byśmy chciały poprowadzić tą rozmowę, jak my byśmy chcieli przedstawić tego gościa, albo ktoś inny. Tespotkania wyglądają tak, jak zaproszony gość chce, by wyglądały. Fotografowie mówią i pokazują to, co chcą. Uczestnicy  często zostają chwilę po spotkaniu, siadają przy piwie, rozmawiają jeszcze z artystą na zasadzie: „Słuchaj, a jakbyś mi jeszcze powiedział jak to? Jak tamto?”, po prostu, po ludzku i tak myślę, że dla nas ten ludzki pierwiastek w tym wszystkim jest bardzo ważny.

Czyli na zasadzie takiej obopólnej wymiany doświadczeń, bo też sobie myślę, że dla takich mistrzów to też jest cenne, kiedy dostają takie nowe spojrzenie od tej drugiej strony.

IZ: Jasne, jasne.

IK: Na tych spotkaniach często fotografowie pokazują zdjęcia, których nigdy wcześniej nie publikowali czy nie pokazywali. To jest też dodatkowa atrakcja. Obok tych spotkań organizujemy również warsztaty fotograficzne. Do tej pory były to warsztaty poświęcone głównie fotografii otworkowej, kolodionowi czy autoportretowi. Warsztaty są również bardzo ważnym elementem naszej działalności, dlatego że wskazują na kolejny etap, kiedy nie tylko zobaczyłeś i usłyszałeś,  ale sam zaczynasz coś robić, tworzyć.

Czy po takich warsztatach odbywają się jakieś pokazy czy wystawy?

IK: Tak, o ile tylko mamy taką możliwość. Jeżeli chodzi o kolodion to zorganizowaliśmy cztery wystawy:  w Krakowie w Galerii A1, w Bielsku-Białej, w Rabce Zdroju oraz w Wałbrzychu.

IZ: Organizujemy również wystawy stowarzyszenia, ostatnia miała tytuł „ Różnie bywa” i prezentowana była w Galerii Trzy Okna, planujemy pokazać ją również w Tarnowie. To jest nasz przegląd tego, co my jako stowarzyszenie robimy, a co każdy z nas indywidualnie, jak fotografuje, jak postrzega świat.

IK: Te zdjęcia też pokazują jak różnorodne są zainteresowania osób w stowarzyszeniu

IZ: Mamy zamiar organizować  wystawy tematyczne. Będziemy sobie zadawać jakiś temat i będziemy nad nim pracować. Przez jakiś czas współpracowaliśmy z galerią ZPAF Okręgu Krakowskiego

IK: Zorganizowałyśmy tam wystawę Łukasza Kusia „Dziennik” oraz Beaty Długosz „Echo”.

Czyli w FotoBziku wszyscy jesteście fotografami?

IK: Nie, nie wszyscy jesteśmy fotografam,  jest kilka osób, które nie fotografują. ale lubią fotografię i interesują się nią teoretycznie.

IZ: Są osoby nastawione bardziej teoretycznie, piszą  o fotografii, ale same nie fotografują. Ale zauważam, że jednak po jakimś czasie znajdują się coraz bliżej aparatu, coraz częściej widzę jakieś ich zdjęcia.

Czy coś chciałybyście może jeszcze dodać, o czym może ja zapomniałam zapytać?

IZ: Wiesz co można by o tym mówić i mówić, bo my też mamy bzika. To jest tak, że jak przychodzimy i ktoś chce z nami porozmawiać to bardzo często kończy się tym, że my  mówimy, a on jeszcze nie zdążył zadać żadnego pytania, kiedy myśmy już wszystko opowiedziały. A teraz jeszcze jesteśmy na świeżo…

Na fali tego co się dzieje.

Gala Projektu Przetwórnia

IZ: Jesteśmy tą drugą edycją Przetwórni bardzo podekscytowane, żeby to wszystko dograć, o wszystkim pamiętać.

IK: Oczywiście najbardziej nam zależy na tym, co jest najważniejsze w całym tym projekcie, bo organizacja organizacą, ale najważniejsze jest to, żeby znowu pokazać dobre zdjęcia, żeby te zgłoszenia, które do nas przyjdą były wyjątkowe.

IZ: Liczymy na to, że znowu będzie miało miejsce odkrycie talentu. Zeszłym razem wygrała Dorota Dawidowicz, któraw tym roku będzie miała cykl wystaw w całej Polsce. Do promocji drugiej edycji Przetwórni zaangażowaliśmy finalistów pierwszej edycji. Nie my będziemy występować i zapraszać, już się wystarczająco ośmieszyłyśmy przy pierwszym filmiku.

IK: Dla nas jest to bardzo stresujące, czasami jednak trzeba pójść na pewne kompromisy, trzeba się ośmieszyć w filmiku promocyjnym, żeby dużo ludzi mogło zobaczyć, że mamy jaki taki dystans do siebie i tego, co robimy, a liczy się efekt końcowy naszych działań, wystawa, ciekawe spotkania, radość z tego wszystkiego, co się dzieje.

Każda edycja to mnóstwo nowych doświadczeń.

IZ: Powiem Ci, że z pierwszej gali niewiele pamiętam, światło, dźwięk, emocje. Ja wiem, że jakoś to się wszystko odbyło, ale jak dokładnie przebiegało? Nie pamiętam.

 To ja w imieniu redakcji chciałam bardzo podziękować za wywiad, życzyć powodzenia i oczywiście zapewnić, że będziemy śledzić Wasze działania, wszystkie inicjatywy i na bieżąco o nich informować.

 

fot. Karolina Moskała

Więcej o Projekcie Przetwórnia i Stowarzyszeniu FotoBzik na stronach >>>
www.fotobzik.pl  oraz www.projektprzetwornia.com