>>> Z Szymonem Szelcem artystą, malarzem, komiksiarzem, współtwórcą Grupy Lasem rozmawiają Jagoda Cierniak i Sabina Drąg

Szymon Szelc

Szymon Szelc – Urodzony w ’90 roku krakowski malarz, grafik i komiksiarz. Sam określa się jako niewolnika jarmarcznej estetyki i pop-kulturowych konwencji. Jego skromności przeczą jednak jego wytwory – w każdej pracy łatwo odczytać, że jest obdarzony ogromnym wyczuciem koloru i zupełnie niepodrabianym stylem w rysunku. Za pretekst do swoich kompozycji malarskich obiera zazwyczaj dowcipne motywy ze świata fauny – roi się w jego portfolio od tygrysów, małp i innych egzotycznych zwierząt. Prowadzi prężny komiksowy magazyn Mydło.zin, w którym można zapoznać się z pracami młodych polskich twórców, jak również z jego własnymi realizacjami. W wolnym czasie gra w gry wideo, tańczy i uprawia pilates.

Kogo najbardziej cenisz na scenie komiksowej? Kto Cię inspiruje?

Jeśli chodzi o Polską scenę to podobają mi się szczególnie działania grupy Maszin. Kurczaki to fajna inicjatywa z Wro. Bardzo inspirują mnie komiksiarze chałupnicy, o których często dowiaduje się  przypadkiem. Jakub Grochola to też jeden z moich największych wzorów, kolegów i inspiracji. Strasznie mu zazdroszczę talentu. Czasami myślę, że trochę go za to nienawidzę. Bardzo cenię Kubę Wojnarowskiego ( sporo się od niego nauczyłem o tym jak rysować komiksy). Mój zagraniczny top 3 to Chris Ware, Max Anderson i Jason – niezmiennie od wielu lat. Nie wiem czy to nie dlatego, że im jestem starszy to mniej czytam komiksów i mniej mam czasu na cokolwiek co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą, czy domniemaną karierą.

Sieńczyk czy Wilq?

Trudno powiedzieć i jednego i drugiego trzymam na swojej półce. Myślę, że trochę motywów, motywików od obu odgapiłem.

Z czego żyjesz? Czy młodym artystom dobrze się dzisiaj powodzi?

Trudne pytanie. Jednego dnia czuje się królem świata, życia i pieniędzy. a następnego orientuje się, że wcale minie ten świat nie jara, nie mam na niego najmniejszego wpływu, marnuje życie a pieniądze nie są moje.

Zabawa w formy wizualne to trudna, niewdzięczna i żmudna namiętność.

Spokój znajduje w rysowaniu, to jedyne co jako tako mi wychodzi.

Szymon Szelc

Dlaczego wąsy a nie broda? Czy dobry styl się dzisiaj liczy?

Od maleńkości czekałem na brodę a wyrosły mi wąsy, i tak zostało, często jest mi zadawane to pytanie…

Tak, jestem powierzchowny i próżny, ale i tak najlepiej wyglądam w piżamie (tak mi się wydaje) siedząc w kącie z pisakami.

Best socks ever? Jakie są Twoje fetysze?

Podjąłem próbę stania się blogerką modową, to chyba można uznać za fetysz. Ale nie wiele z tego wyszło. Nie bardzo radzę sobie z zarządzaniem rzeczami w internecie.

Co nam pokażesz na swojej wystawie w ramach cyklu #GetNoticed?

Kosmos.

Czyli misterny i magiczny projekt z którym zmagam się prawie od pół roku i którym zamierzam bronić dyplomu magisterskiego. Historia o wątpliwościach, do których rozstrzygnięcia potrzebne jest dotarcie na sam koniec kosmosu/świata – żeby odszukać coś na kształt jakkolwiek przekonywującej odpowiedzi.

Kosmos

„Długa droga w kosmos”
18.04.2015
godz. 20.00
Pracownia Grupy Lasem, Kraków, Romanowicza 4

>>> www.facebook.com/events/1563326130623571
>>> www.lasemgetnoticed.wordpress.com/2015/03/26/lasem-getnoticed-szymon-szelc/