Za sprawą muzycznego debiutu Doroty M. charakterystyka społeczeństwa, w którym przyszło nam egzystować stała się dość popularna. Trwająca w Galerii Raster wystawa stworzyła płaszczyznę nawiązującą do tego wyznania, a dodatkowego materiału do rozważań jak bardzo jest niemiło, dostarcza zrealizowane w lipcu ubiegłego roku Wyjście w Polskę Honoraty Martin.
W kuratorskim projekcie Zbigniewa Libery Artysta w czasach beznadziei, pochodząca z Gdańska artystka stworzyła długodystansowy performans, tak bliski, wręcz nakładający się na rzeczywistość, że gdyby nie osoba artystki i późniejsza tego dokumentacja można by wyobrazić sobie podobne doświadczenie na własnej skórze. Jednak jak pokazała w swoich wcześniejszych pracach, m. in. dyplomowej „Zimno”- gdzie na dachu budynku przy 30stopniowym ubrana jedynie w strój kąpielowy, z trudem czytała fragment „Hebanu”Ryszarda Kapuścińskiego- skórę trzeba mieć twardą a wytrzymałość na granicy zdrowego rozsądku.
Granice osobiste i społeczne mierzone są też poprzez kolejne prowokacyjne akcje, jak chociażby ta, która zaproszonych do mieszkania artystki widzów namawiała do wynoszenia rzeczy, tam się znajdujących (Przyjdź, weź co chcesz). Pomieszczenie szybko zyskało wolną przestrzeń.
Badania nad płynną moralnością, umownością pewnych działań, ich wyjaśnianie, wsunięcie w bezpieczne ramy dowolnych teorii, tworzą zawiły obraz natury człowieka, zmiennej i niedefiniowalnej, trzymanej w ryzach umowności społecznej. Artystka z samej siebie tworzy formę, przez którą te działania rezonują, dzięki której się dzieją.
Wyjście w Polskę
„Na projekt składają się rysunki, mapy, zdjęcia i filmy zrealizowane podczas samotnej wyprawy artystki. Martin wyszła 15 lipca ze swojego mieszkania bez określonego celu i trajektorii udała się w głąb kraju, nie mając także żadnych założeń co do czasu jaki chce spędzić w podróży. Motywacją był olbrzymi lęk jaki odczuwała na myśl o samotnym marszu i sytuacji, w której rzeczywistość i każdy dzień weryfikuje kolejne jej kroki i plany. Martin wędrowała około 2 miesięcy, z zamiarem obserwowania świata i ludzi dokoła siebie. Szybko okazało się, że to artystka obserwuje swoje funkcjonowanie w przypadkowym otoczeniu, w relacjach do ludzi i miejsc. Wyjście w Polskę można rozpatrywać jako świecką pielgrzymkę wynikającą z bardzo głębokich duchowych potrzeb, której celem nie jest konkretne, święte miejsce, ale dotarcie do własnych granic. Samotną tułaczkę artystki można porównać do zachowania ascety – mistyka, wiecznego wędrowcy.”
Tekst z katalogu ” Kurator Libera. Artysta w Czasach Beznadzieji. Najnowsza sztuka polska”. Wydawnictwo BWA Wrocław. Redakcja tekstu Joanna Kobylt
Podróż, która w swoim początku nie ma wyznaczonego celu, ani geograficznego czy turystycznego staje się pytaniem.
Założeniem nie była próba weryfikacji polskiej gościnności, chociaż zapewne dało się wyciągnąć i takie wnioski. Ta piesza wędrówka bez sztandarów i nie pod wezwaniem, mająca być aktem wolności stała się trudem samym w sobie. Mozolnym i systematycznym kontynuowaniem raz rozpoczętej drogi, przez dwa miesiące od wyjścia z domu. W swoim projekcie, Martin zawarła istotę podróży, radzenia sobie w nieprzewidywalnych sytuacjach, bycia gotowym na zmianę nieistniejących planów i polegania na życzliwości obcych. Sprawdzianem dla siebie w konfrontacji z innymi, bycia innym w zetknięciu z napotkanym niezrozumieniem, ale też pomimo tego doświadczeniem przygarnięcia pod dach wędrowca.
Notatki, filmy i rysunki, które są dokumentacją tych przeżyć, pokazują jak głębokie i silne były to emocje. Wydaje się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, spektakularnego. Zwykłe, codzienne przemieszczanie się z tą tylko różnicą, że dzień nie kończy się w dobrze znanych ścianach i własnym łóżku. Trzeba przełamać milczącą obojętność, bezpieczne i bezosobowe mijanie się na ulicach, trzeba o coś prosić. Ta dwumiesięczna piesza wędrówka to wyzwanie rzucone samej sobie, próba w nim wytrwania.
Podróż w dzisiejszych czasach przybiera różne formy, definicji jest wiele, Honorata Martin wybrała archaiczne pukanie pielgrzyma tyle że bez wiary. Samo wyjście to początek, powtarzany wielokrotnie wysiłek, a istotą jest dużo trudniejsze doświadczenie wejścia.
Agnieszka Sułkowska
„Społeczeństwo jest niemiłe”
Galeria Raster, Warszawa
Czas: do 19.03.2014
mat. fotograficzny: www.rastergallery.com


