(English version and more photos below)

 

photo2012_06_02_15_07_31_43_smKiedy zaczęłam przymierzać się do napisania tego artykułu, zadałam sobie pytanie: Co wiem na temat tego kraju? Bardzo szybko okazało się, że niewiele. Pamiętam jak przez mgłę pewne poczucie wspólnoty w związku z ZSRR oraz antysowieckie żarty z nierzetelności mediów, których osią było mityczne radio Erewań. Być może też je pamiętacie. Pamiętacie także rzeź Ormian, która jest jedną z lepiej udokumentowanych, wbrew temu, co sądził Hitler w 1939, wydając rozkaz ataku na Polskę („Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”).
Mając to wszystko na uwadze, chciałam zerwać z kliszami, które przechowujemy we wspólnej pamięci i dowiedzieć się, jak wygląda dzisiaj ten kraj, czym żyje i kim są mieszkający w nim ludzie. Traf chciał, że udało mi się to osiągnąć poprzez fotografie Norayra Chilingariana, który skupia się głównie na utrwalaniu pozornego braku urody, chropowatości i braku perfekcjonizmu, jakie ma w sobie miasto, w którym mieszka – Erywań. Z fotografem porozmawialiśmy chwilę o tym, dlaczego robi rzeczy w taki, a nie inny sposób oraz dlaczego psy są takie ważne.

photo2012.06.26_19.58.35.22_sm1 Jesteś erywańczykiem? Opowiedz nam, jak zaczęła się przygoda z tym miastem i co sprawiło, że zacząłeś je fotografować.

Nie jestem do końca pewien, czy mogę się nazywać erywańczykiem, bo nie jestem przekonany, czy Erywań mnie wychował – głównie jednak wychowałem się w swoim pokoju, czytając science-fiction. Ale zawsze byłem tego miasta ciekawy. Chciałem znać każdą uliczkę, wszystkie ciasne schodki i przejścia między budynkami. Gdyby ktoś mnie gonił, mogę wślizgnąć się do bramy, która wygląda jak wejście do czyjegoś domu, a tak naprawdę kryje w sobie wiele następnych przejść. Lubię też dachy, ale większość jest niestety teraz zamykana. Może dlatego, że jestem control freakiem, chcę znać dobrze miasto, w którym mieszkam, tak samo, jak każdy system operacyjny, którego używam.

MG_8199.CR2_BDZNGY_pftrx_

Wybierasz sobie mniej popularne kadry; bloki, slumsy, twarze ludzi w biegu i psy wszelkiej maści. Jeden polski poeta powiedział: „Wolę brzydotę, jest bliżej krwiobiegu”. Jak jest z tobą? Czy niewygładzone i nieucharakteryzowane powierzchnie wydają się tobie bliżej życia?
Nie myślę chyba w kategoriach popularności. Po prostu podoba mi się życie i szczerość, chodzę tam, gdzie mogę natrafić na tego wyraźne ślady – na przykład do dzielnic na uboczu, gdzie dzieciaki wypisują brzydkie słowa na murach, co też coś nam opowiada. Lubię też robić zdjęcia starym zniszczonym domom, jest w nich dużo piękna. Prawdopodobnie dlatego, że ludzie, którzy w nich mieszkają, nie mieli zbyt dużo pieniędzy i trzeba było te domy optymalnie zaprojektować. Bogate domy mają to do siebie, że ich właściciele za bardzo chcieli je upiększyć i osiągnęli efekt przeciwny. Może to jest ta różnica między folklorem a wulgarnością w kulturze? Tak samo sprawa ma się z ludźmi: na głównych ulicach Erywania starają się wyglądać porządnie, godnie. To jest jeden MG_4967.CR2_M71B6X-1024x684z problemów, z którym ciągle się spotykam, robiąc zdjęcia, bo mam wrażenie, że oni przez to tracą coś swojego, ukrywają się za tym obowiązkiem bycia godnym i porządnym. W slumsach w rejonie Erywania i w biedniejszych częściach Armenii ludzie mniej dbają o to, jak się prezentują – mają większe zmartwienia – więc ich unikalne piękno i różnorodność jest bardziej wyraźna.
To nie było miasto moich marzeń, ale fotografowanie go stało się jednym ze sposobów zaakceptowania go takim, jakie jest i zrezygnowania z perfekcjonizmu – perfekcjonizm nie jest dobry w żadnych relacjach, nawet tych z miastem.

Robisz dużo niepozowanych zdjęć ludziom. Miałeś z tego powodu jakiekolwiek problemy?

Nie, nigdy. Miałem problemy w Armenii, ale nigdy podczas robienia zdjęć. Ale rozumiem, dlaczego ludzie się denerwują na widok kogoś z aparatem. Zawsze podejrzewają jakieś ukryte motywy, że może chcesz ich wykorzystać. Nauczyłem się mówić, że jestem fotografem, bo dzięki temu mają z moją obecnością mniej problemów, a czasem nawet pokazują mi jakieś miejsca, które uznają za warte sfotografowania.

 

DSCF0708.RAF_B1BWGY_ls_trx-1024x682

DSCF0688.RAF_1AYWGY_lc_pc_trx-1024x682

 

DSCF0607.RAF_P2XLFY-1024x682

DSCF0600.RAF_UVXSFY-1024x682

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak dobrze zrozumiałam, jeździsz też w tereny przygraniczne, co cię tam ciągnie? Co chciałbyś tam pokazać? Czy różni się to bardzo od tego, co można zobaczyć w centrum?

Zacząłem tam jeździć z ciekawości. Żeby zmienić perspektywę. Zobaczyłem tam domy ze śladami po kulach, ludzi, którzy już przywykli do strzałów i masyw górski, z którego odbywa się ostrzał wojska. Są tam drogi bezpieczne i takie, którymi lepiej nie chodzić – to wszystko powoduje, że zaczyna się myśleć o rzeczach, o których się wcześniej nie myślało.
Wydaję mi się też, że większość erywańczyków nie zna dobrze Armenii. Nie zapuszczają się poza miasto, chyba że mają jakiś dobry powód – odwiedzić rodzinę na wsi, zwiedzić jakiś kościół albo upić się na wybrzeżu jeziora Sevan w lecie. Mnie interesują wszystkie miejsca, które budzą zachwyt, czasami je znajduję przypadkiem.

MG_6400.CR2_A63CPX-1024x683Większość zdjęć jest czarno-białych. Dlaczego?

A powinny być kolorowe? Wydaje mi się, że kolor często jest niepotrzebnie rozpraszającym dodatkiem. Jeżeli uznam, że potrzebuję tego dodatku, na przykład, że chcę pokazać bardzo, że czapka jest żółta, a drzwi zardzewiałe – wtedy używam kolorów. Wiem, że obecnie fotografia czarno-biała uznawana jest za efekciarską, ale myślę, że jest dokładnie odwrotnie – to kolor jest jakimś ekstra filtrem. Kolejną rzeczą, która przychodzi mi do głowy, jest to, że czarno-biała fotografia jest po prostu prostsza, jak powiedział mój nauczyciel – ilość zmiennych jest mniejsza.

 

DSCF0346.RAF_UUQM3X-1024x682Czy jest coś, co chciałbyś opowiedzieć o Erywaniu albo Armenii słowami, a nie poprzez zdjęcia? Czy po prostu lepiej ci się to robi za pomocą aparatu, a może ten kraj lepiej jest fotografować, niż o nim mówić?
Może po prostu łatwiej i szybciej jest coś dostrzec? Ludzie przyswajają dużo informacji poprzez obrazy. Wyjaśnienie czegoś, czego opis zająłby kilka stron, trwa chwilę dzięki spojrzeniu na zdjęcie.

 

 

DSCF0820.RAF_0WORDY_cr-1024x613Opowiedz trochę, na czym pracujesz i czy obrabiasz później swoje zdjęcia?

Robię zdjęcia wszystkim: analogiem, cyfrówką i aparatem. Mam zawsze jakieś stare obiektywy w plecaku. Nigdy nie retuszuje zdjęć, ale obrabiać muszę – inaczej aparat to zrobi za mnie. Przekształci informacje do pliku według predefiniowanych algorytmów, a efekty tego nigdy nie są zadowalające. Dlatego zapisuje zdjęcia w rawach i obrabiam, niczego nie dodaje i nie usuwam. Ale nie jestem w tym dobry, zazwyczaj po prostu trochę wyostrzam tu i tam. Znam prawdziwych znawców Photoshopa i fotografów, którzy potrafią zrobić zdjęcie technicznie perfekcyjne. Mnie się wydaję, że fotografia nie zmieniła się wcale aż tak bardzo, od czasu cyfrówek – nadal zdjęcie robi się w chwili naciśnięcia przycisku.
MG_8369.CR2_8HWKHY-1024x684 MG_0522.CR2_S8DCHY-1024x684 MG_0315.CR2_HUPLHY-1024x684 MG_0196.CR2_1EOKHY-1024x684

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No dobra, a dlaczego psy są takie dla ciebie ważne?

Jest w nich coś strasznie wzruszającego. Nie wiem, czy ludzie, którzy oglądają psy na moich zdjęciach, czują to samo, co ja, kiedy na nie patrzę. Nie są mi obojętne żadne żywe stworzenia, ale szczególnie dużo uczuć mam wobec psów. Może dlatego, że żyłem z nimi długo pod jednym dachem, nie wiem, może, gdybym kiedyś nie miał psów, to tak by mnie nie urzekały? Fajne jest to, że one nie wiedzą, że są fotografowane, nie mogą więc niczego udawać, są szczere i nie starają się wyglądać bardziej porządnie. Zawsze jeżdżę dość powoli, bo wiem, że mogę natknąć się na psa, kota albo węża, ale ostatnio miałem wypadek. Rozwaliłem samochód, bo musiałem ostro skręcić, żeby nie potrącić psa. Cóż, cieszę się, że pies ma się dobrze.

–> Więcej zdjęć na  Flikrze Norayra Chilingariana.

Zuzanna Majer – rocznik 86. Z wykształcenia kulturoznawca i czytelnik. Publikowała w Pomostach i Wyspie.

————————————————————————————————-

Radio Yerevan, or what we know about Armenia

MG_4931.CR2_RJ3D6X-1024x684When I decided to write this article I asked myself: what do I know about that country? It became very apparent very quickly that the answer is: “not much”. I have some foggy memories about feelings of solidarity in times of the Soviet Union, as well as anti-Soviet jokes about dishonest public media, revolving around the mythical Radio Yerevan. Maybe you can remember them too. You also remember the Armenian Genocide, which is a well recorded one, contrary to what Hitler believed when he ordered the attack on Poland in 1939 (“[…] send to death mercilessly and without compassion, men, women, and children of Polish derivation and language. Only thus shall we gain the living space, […] which we need. Who, after all, speaks to-day of the annihilation of the Armenians?”).

Bearing all this in mind I wanted to break off with clichés we have stored in our shared memory and find out what Armenia looks like today. Find out about its people and its life. A chance encounter made it possible through photography of Norayr Chilingarian. His works are focused on recording a sham lack of beauty and perfectionism, as well as coarseness that seem to be a characteristic trait of the city he lives in – Yerevan.

piAre you a Yerevanian? Please tell us how your adventure with that city began and what made you start taking pictures of it.

I am not sure I can call myself a Yerevanian. I do not have a strong confidence that I actually grew up in Yerevan. I probably grew up in my room, reading science fiction.

However, I was always interested in the city. I explored it, I wanted to know every path, narrow staircase or shortcut through a residential area. Should anyone chase me, I knew a gate I can slip through, which looked just like a regular private house door, but it was not, and it led to an area with multiple exits. I also liked roofs. Unfortunately, most of them are locked nowadays.

Maybe it is because I am a control freak and I would like to know every nook and cranny of the city I live in. Similar to how I want to know everything about an operating system I use.

DSCF0733.RAF_J4BOGY_pf-1024x682You seem to choose less popular shots; apartment blocks, slums, faces of people in a hurry and a variety of dogs. A Polish poet once said: “I prefer ugliness, it’s closer to the bloodstream.” Do you feel the same way? Do patchy and unfeigned surfaces strike you as more related to real life?

I do not think in terms of popular or unpopular.

I like life and I like sincerity. I tend to go where I can find traces of life, a good example is backyards. There, a kid wrote his name or a dirty word on a wall. This is a trace left by life. I also like taking photos of poor houses, maybe because I believe they are well-designed and beautiful. An explanation to this phenomenon might be that the poor have to spend money they generally do not have and therefore they have to think about optimal design. I do not like houses that were built by wealthy people. They could afford to explicitly think „How do I make it beautiful”, and this is why they fail to build something beautiful. Is is much like using too much make-up. Poor houses have no make-up on them, they transmit pure, naked beauty. Maybe this is the difference between folk and vulgar culture.

The same applies to people. Those walking the main streets of Yerevan have this, as they might describe it, “decent” look and feel that they aim for. This was one of the issues I had in Yerevan as a beginner photographer. I felt that when people want to look decent on purpose they inevitably lose a part of themselves, which they hide behind the way they dress and behave.

In other Armenian cities or in slum districts of Yerevan people care less about looking decent (they have other pressing matters to think about) and so they all look different, and every person’s uniqueness is more visible.

Yerevan wasn’t a city from my dream, but photography was one of the ways to accept the city as it is, and be able to perceive it’s beauty nevertheless, and give up being perfectionist. Perfectionism and relationships are not compatible, even if the relationship is with the city.

MG_6397.CR2_W65DPX-1024x683You catch a lot of people on your photographs by surprise. Have you ever run into trouble because of it?

No, not really. I have had trouble in Armenia, but never because of photographing.

Having said that I can understand why people are usually not happy when they see someone with a camera. They start wondering whether his intentions are good. I have learned to say that I am a photographer, then they have fewer questions or even sometimes show me something that they consider interesting to make a photo of.

I understand you also shoot in borderlands, what is pulling you there? What is it that you want to show there? Are frontier regions much different from what you can see in the center of the country?

MG_1407.CR2_1SY6XX-1024x684Curiosity drew me there. Your perception is changing when you see buildings with the traces of fire, people, who are used to shootings, and a mountain with the military positions from where the fire comes from. You see a road which is unsafe, and other one which is safe, and you start thinking about many different things you did not think before.

I think most of Yerevanians do not know Armenia and do not get out of the city unless they have a good enough reason to do that – for example to see their grandmother in the country, this or that church, or to get drunk and burned at the shore of the Sevan lake.

I am not only interested in my city, I am interested in many places, and there are some pretty astonishing places in Armenia, and sometimes I discover them by accident.

Scan-140706-0034.dng_PCLQJX_un_25-1024x672Most of your photos are black and white. Why?

Why would they be in colour? Most of the time I consider colour to be an unnecessary and distracting piece of information. And when I feel I need that information, let’s say, when I feel it matters to show this yellow hat or that rusting door, I use colours.

Right now when thinking about your question I realized that maybe black and white is considered to be something like a “filter” or an “effect” today. I feel the opposite, I feel that colour is something I can add to the photo, if there is a reason to do that.

Another thought, which comes to my mind is that working with b/w is easier. As my photography class teacher once said – “the number of variables is smaller”.

dzieciIs there anything you would like to say about Yerevan or Armenia with words and not photos? Do you find it easier to tell Yerevan’s story with your camera? Is it better to record this country on camera than talk about it?

I am not sure. Maybe it is easier to look? Humans get a lot of information from pictures. It might take several pages of text to explain something that can be learned by taking a brief look at a photo.

Tell us a bit about tools and techniques you work with. Do you apply any post-processing / retouch to your photos?

I photograph with everything – on film, with the phone, or digital cameras. I have a collection of old lenses which I always carry in the backpack.

DSCF1556.RAF_QLJVHY__l_gRetouch – almost never. Post-process? – yes, because otherwise the camera does it for me. It converts information from the sensor into a file according to predefined algorithms.

I configure my camera to save raw format files and I process them myself because the way the camera would process them is not what I want most of the time.

But I do not add or delete anything from the scene. I can correct exposure, or bring colours to the balance. And I am not very good at editing. I know some real Photoshop geeks, and I know people who can shoot photographs with technical excellence I lack.

However, I have a feeling that nothing important has changed since digital emerged – the photograph is still taken at the moment you fire the shutter.

MG_8355.CR2_IET4DY_bw2Alright, I’ll bite. Why are dogs so important to you?

There is something very touching about them. I am not sure that people who see my photos experience similar feelings as I do when I see those dogs.

I happen to be very sympathetic toward dogs. Actually this is true for any living creatures, but dogs are especially important to me. I have a history with dogs, I used to share a roof with them. I have no idea if I would love dogs if I have not had it. I think I would. I believe I would.

DSCF1569.RAF_M5P5HY_____There is a feeling of sincerity in dogs, they are never fake. They do not realize they are being photographed and they do not try to look more decent.

When I drive I know there might be a dog, a cat or a snake crossing the road and I may not have enough time to break if I drive too fast. Thus I tend to drive slowly most of the time. A couple of months ago I damaged my car badly because I had to swerve in order to avoid hitting a dog. Well, I am happy the dog is okay.

–> Check more photo on Norayr Chilingarian’s Flickr.

English version by Jedrzej Majer.

Zuzanna Majer – rocznik 86. Z wykształcenia kulturoznawca i czytelnik. Publikowała w Pomostach i Wyspie.