Znaleźć psa włóczęgę – Natalia Bażowska

bazowska

Natalia Bażowska mówi o przestrzeni, „peryferyjnej światowości” i skrajnościach. Od 24 października obraz artystki Spotkanie można będzie zobaczyć w Głogówku podczas wystawy PROWINCJA duż[EGO] FORMATU. Rozmawia Kinga Markowska.

Sztuka współczesna nie chce zamykać się w centrum?

Dla mnie nie ma jasnego podziału na centrum i prowincję. To słowa, które mają bardzo dużo rozbieżnych znaczeń. Są świetne ośrodki sztuki położone z dala od centrów miast (jak chociażby Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku) i wiele prowincjonalnych galeryjek w metropoliach. Potrzebę sztuki budują ludzie, a nie położenie geograficzne. A jakiego rodzaju sztuki to jest już zupełnie inna historia.

Czy prowincja może stać się dla sztuki „centrum niepodległym”?

Bycie artystą niepodległym to stan ducha, poglądy i własna, wybrana ścieżka. To czy nią  się idzie nie zależy od miejsca w którym się działa, ale od siebie samego.

W jaki sposób artysta wychodzi poza strukturę plemienności?  Bo jakby nie patrzeć, mimo istniejącego kosmopolityzmu, uniwersalizmu – lokalność wzmacnia klanowy charakter społeczeństw.

Jestem z natury wędrownikiem. Nie przyzwyczajam się do miejsc. Mieszkałam w życiu w różnych regionach Polski, zupełnie odmiennych od siebie. Jestem indywidualistką, zaprzyjaźniam się z lokalną społecznością, ale się z nią nie identyfikuję. To czasami bardzo komplikuje życie, ale z drugiej strony daje duże poczucie wolności i niezależności. Mam znajomych, przyjaciół z tak różnych środowisk, że można by powiedzieć że pochodzą z różnych światów.

Jaki jest według Ciebie punkt styczny między peryferyjnością a światowością?

To bardzo względne pojęcia. Tu należałoby postawić pytanie co rozumie się poprzez „światowość”, a co przez „peryferyjność”. W niektórych aspektach, szeroko rozumiana światowość może być peryferyjna. Wszystko zależy od punktu widzenia, doświadczeń.

Kto lub co jest najlepszym przewodnikiem po prowincji? Myślę, że właśnie miejscowy pies włóczęga. Jak się ruszy jego śladem można dotrzeć do najciekawszych miejsc.

Artysta na prowincji – czy taka sytuacja jest w ogóle możliwa? Kto tu kogo nobilituje? A może w ogóle brak nobilitacji?

Wydaje mi się, że odgraniczanie centrum-prowincja nie jest dobrym podziałem. Kiedyś pewnie to rzeczywiście tak funkcjonowało, ale obecnie ludzie migrują, przemieszczają się do/z miast, miasteczek, wsi.  Osobiście uwielbiam skrajności, wielkie miasta i absolutną leśną ciszę. Nie lubię półśrodków.

Więcej o artystce:
1
2
hestia - PLAKAT A3 gotowe (!)
 PROWINCJA duż[EGO] FORMATU pod matronatem PROwincji