Posts tagged "proza"
Z pozycji Szawła - Daniel Orzadowski

Z pozycji Szawła – Daniel Orzadowski

Tamtej nocy obsługiwałem w pojedynkę wycinarkę. Szczęki maszyny otwierały się i zamykały w zaprogramowanym tempie. Musiałem wpasować się w ten rytm: włożyć plakat przed uderzeniem szczęk – po ich rozwarciu płynnym ruchem wyciągnąć plakat i ułożyć na drugim stosie, tak by po drodze nacięty kształt nie odpadł na podłogę. Operator urządzenia wygląda jakby tańczył: kroczek...
6 mil - Daniel Orzadowski

6 mil – Daniel Orzadowski

W tym mieście, żeby wejść do autobusu, trzeba kupić bilet u kierowcy. Zostało na jedzenie, nie ma na bilety. Dam radę piechotą do roboty. 6 mil, jak idiota. Jestem tu nowy, nie zacznę od proszenia o drobne. Odrzuca mnie na samą myśl. Piękne uczucie. Wyobrażam sobie, jakby to było wyzbyć się tego uczucia. Jakbym miał...
Wołanie o teksty | OPEN CALL

Wołanie o teksty | OPEN CALL

Otwarta PROwincja dla Czytelników i Czytelniczek. Ślijcie do nas teksty krytyczne, literackie, poezję, prozę, hiperteksty, reportaże, recenzje, eseje, felietony. Cykle fotograficzne, ilustracje, komiksy. Zapraszamy na manowce!     Zasady są takie: – utwory nie mogły być wcześniej nigdzie publikowane, – edycja tekstu, powinna się  opierać na zasadach określonych przez redakcję >>> klik   Chcesz podjąć stałą współpracę...
Obywatelki i obywatele trzeciej planety uciekają - Jagoda Cierniak

Obywatelki i obywatele trzeciej planety uciekają – Jagoda Cierniak

– Skąd jestem? Z trzeciej planety. Państwo o niczym nie świadczy. Moje miejsce pochodzenia: Ziemia. Jestem niezależną kobietą, mogę podróżować po bogatych krajach, tylko one dają mi bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo przed trzecią wojną światową, która właśnie się rozpoczęła. Jak Syria nie zniszczy się od środka, zeżre ją Rosja. A jak Rosja, to cały świat. Ale nie...
Mielarz - Daniel Orzadowski

Mielarz – Daniel Orzadowski

Potrzebuję myśleć inaczej, potrzebuje mówić do siebie inaczej, widząc to, co widzę i widywałem wcześniej: fabrykę, wynajęty pokój. Wczoraj zatrzymałem się przed przejeżdżającym autobusem. Moje odbicie w szybach autobusu nakładało się co chwila na kolejnego pasażera. Uczułem, że nie zakrzątają mojej głowy myśli odmienne niż ludzi, którzy zajmowali miejsce mojego odbicia. Po chwili wezbrała we...
Czasami jest tak, że historia przychodzi do Ciebie sama - Rudka Zydel

Czasami jest tak, że historia przychodzi do Ciebie sama – Rudka Zydel

Jechałam raz pociągiem z Gdańska do Krakowa – 16 godzin – z czego dwa razy byliśmy w Bydgoszczy. To była zima, wpadłam na peron w ostatniej chwili, bez biletu. Razem ze mną wsiadał dres, ale nie taki, co kupuje maczety w Leroy Merlin na wagę, tylko prima sort. Puchówka pikowana, spodnie z błyszczącym lampasem, dziara,...
Hakowy - Daniel Orzadowski

Hakowy – Daniel Orzadowski

Jedyną ofertą, w której nie wymagano doświadczenia ani wykształcenia, była praca hakowego na złomnicy. Zapisałem numer i wyszedłem z pośredniaka. Na zewnątrz było zimno, ale śnieg już nie padał. Postanowiłem wrócić piechotą, żeby zaoszczędzić na bilecie. W drodze zadzwoniłem na złomnicę. Właściciel od razu chciał wiedzieć, czy zdaję sobie sprawę, że to praca pod gołym...
Spadają gwiazdy nad Lizboną - Agata Stańczak

Spadają gwiazdy nad Lizboną – Agata Stańczak

>>> Ruszamy razem w trasę, na nowe ścieżki, na manowce świata! Rozpoczynamy nowy cykl podróżniczy PRO_ścieżki. Pierwsza odsłona to Lizbona w oczach Agaty Stańczak 23.09.14. W tej Lizbonie tak się wszystko pomieszało i poplątało, że nie opisałam moich urodzin. Nie opisałam początku tej przygody, która doprowadziła mnie w końcu na skraj wyczerpania i wpędziła w...
Nasi Sąsiedzi - Weroniak Stencel

Nasi Sąsiedzi – Weroniak Stencel

Nasi sąsiedzi namalowali kolejne piętro w bloku Od początku byli jacyś zapatrzeni w korytarz. Kiedy stosować szmatę – pierwsi, w domykaniu drzwi – staranni, w stosowaniu kroków od zakrętu – oszczędni, w podlewaniu osiedlanej palemki – wzruszający. Kiedy trzeba – pukający i dzwoniący. Bezbłędni w ocenie kiedy. Ludzie ciągłego myślnika, odnoszący się i kończący odpowiednią...
Dziwna ciotka vol.2 - Sabina Drąg

Dziwna ciotka vol.2 – Sabina Drąg

Czasem się zdarzy, że ciotka szuka pracy. Chodzi wtedy na rozmowy. Tryska energią, radością pluje. I opowiada. Mówi o tym, co przeżyła, co widziała, co jej się udało, a co spaliło. Szczera jest, po co ma kłamać. Ej, ciotka, ciotka… nie przesadzaj, nie przeginaj. Ludzie nie lubią, jak się tyle dzieje. Wyciągną chusteczkę i jednym...
Wręcz proste - Weroniak Stencel

Wręcz proste – Weroniak Stencel

Poręczy, zaręczy, wręczy, wyręczy.   Zawsze trzyma rękę na pulsie. Bierze sprawy w swoje ręce. A kiedy sama bierze się w garść?   Kiedy patrzy na swoje ręce mobilizuje każdy palec do wyrażenia swojskości, nie ignoruje powierzchni kciuka, najniższego, dobrego wuja, który zawsze w zanadrzu ma swoje „okej”. Wskazująca ciocia nadaje ręce kierunek, pomaga pokazać...
La strada - Ahsan Ridha Hassan

La strada – Ahsan Ridha Hassan

Kot eksplodował. – O w mordę – powiedział Pawełek. – Schrödinger… – jęknąłem. – To się właśnie nazywa Ogień w dupie, powiedział z dumą klaun. Potem odrzucił resztki po petardzie i chwiejnym krokiem opuścił progi mojej kawalerki. * Obudził mnie straszny… Nie, nie kac… Tym razem obudził mnie straszny ból oka. Dotknąłem i syknąłem. Miałem...
Piękne dwudziestoletnie - Ahsan Ridha Hassan

Piękne dwudziestoletnie – Ahsan Ridha Hassan

A szóstego dnia powrócił do świata żywych… Tym wstępem mógłbym opisać dzisiejszą sobotę. I poprzednią. I jeszcze kolejną. To wyznanie w zasadzie mogłoby rozpoczynać każdą sobotę mojego życia odkąd skończyłem trzynaście lat i odkryłem uroki „Przysmaku sołtysa”. Zapewne mogłoby zaznaczyć większość sobót mojego dalszego życia, aż dojdziemy do momentu: A szóstego dnia powrócił do świata...
Sposób na Alcybiadesa - Ahsan Ridha Hassan

Sposób na Alcybiadesa – Ahsan Ridha Hassan

Sobota jak sobota, obudziłem się nawet wyspany. U siebie. Sam (nie licząc Schrödingera). Wydawało mi się nawet, że poranek jest rześki, a świat piękny. Do chwili, kiedy sprawdzałem kieszenie spodni i wyjąłem portfel. Był pusty. Oczywiście zazwyczaj w sobotnie poranki mój portfel nie należy do najgrubszych. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest po magicznej diecie...
Gazetta – Aneta Żukowska

Gazetta – Aneta Żukowska

– Znajdź komputer sobie, wolny – słyszę na powitanie. Znajduję i czekam, aż tu podziw we mnie wzbiera, bo słyszę trud herosów słowa, trudny trud roboty dziennikarskiej, przenajświętszej, do słuchawki. – Dzień dobry, a dobry, najlepszy, tutaj Mariola Mariola, „Gazetta”, zastałam szanownego Pana Dyrektora, uszanowanie? Tak? Ach, to przepięknie, dziękuję… Panie Szanowny Dyrektorze, tak, tak,...
Dług – Aneta Żukowska

Dług – Aneta Żukowska

Pamiętała doskonale kiedy przestała go kochać. Wystarczył jeden wieczór, parę godzin, wiele lat temu. Wtedy właśnie coś pękło. Właściwie nie coś, ale bardzo konkretna nić między nimi. Nie z tych jedwabnych o szlachetnym wykończeniu. Żadna z nici, nadających jedynie urok szklanym koralikom. Nie, to była prosta, mocna nić, łącząca trwale dwie poszarpane tkaniny ich wstydliwych...
Purchawki brata Hilarego – Piotr Woszczak

Purchawki brata Hilarego – Piotr Woszczak

Brat Hilary był z zamiłowania ogrodnikiem. Z ochotą zajmował się przyklasztornym ogrodem. To on inicjował akcje sadzenia drzew, które później starannie, benedyktyńsko wręcz, pielęgnował. To właśnie brat Hilary kopał, grzebał, układał, sadził tak aby w ogrodzie powstało kilka zgrabnych skalniaczków. Dokładnie pielił wszystkie chwasty i sumiennie nawoził wybujałe kwiaty. Gdy nadchodziła zima delikatniejsze rośliny szczelnie...
I would prefer not to – Aneta Żukowska

I would prefer not to – Aneta Żukowska

Chaotyczne dźwięki dudniły z głośników, do brudnych stolików lepili się zapuszczeni studenci, którzy zapewne właśnie na rzecz piwa rezygnowali z chleba. Zamówiła sobie whisky z colą, wypiła połowę, ale wcale nie poczuła się lepiej. Zrobiło się jej jakoś niesmacznie, jakoś staro, ich odurzający bezkształt rozczarowywał i odpychał ją, ich nieukończenie już nie zachwycało jak niegdyś,...
Hej kolęda, kolęda! – Piotr Woszczak

Hej kolęda, kolęda! – Piotr Woszczak

Gruchnęła nowina! Jak grom z jasnego nieba. „Ma dziś chodzić ksiądz po kolędzie.” Oczywiście miałam swoje plany. Chciałam się zobaczyć z ludźmi, którzy zjechali do naszej mieściny na święta. Lada dzień mieli wrócić do miast w których studiowali. Była to jedyna okazja, żeby się z nimi zobaczyć. Nic to. Rzecz to nieważna, w domu mam...
Szczęki - Ahsan Ridha Hassan

Szczęki – Ahsan Ridha Hassan

Obudziłem się dzisiaj w doskonałym humorze. Mimo okropieństw sobotniego poranka, a raczej już przedpołudnia. Wszystko było na swoim miejscu. Kac robił odwierty w okolicach szyszynki, w żołądku szalał sztorm, całe ciało przypominało obolałą harmonię – lądując nie trafiłem w łóżko, a – bądźmy trochę niepoprawni politycznie – w brzozę mojej kanapy, która to jest dwa razy krótsza ode mnie,...
Nogi polskie – Piotr Woszczak

Nogi polskie – Piotr Woszczak

… Polacy mają dwie nogi… – oto wyrwane z kontekstu słowa, które jakiś czas temu wypowiedział pewien mężczyzna. Mężczyzna ten był profesorem Oxfordu, a słowa te wygłosił na gościnnym wykładzie, w wielkiej auli uniwersytetu znajdującego się w jednym z większych polskich miast. Nikt już nie pamięta czego dotyczył ten wykład, jak brzmiał początek i koniec...
PET PL - Ahsan Ridha Hassan

PET PL – Ahsan Ridha Hassan

Zacznijmy od najważniejszego. Do galerii przyszedł w jednym celu – zaliczyć mianowicie. Przez bramy centrum handlowego przepłynął z szelestem markowego casualu. Czapka przechylona na bok, wystające spod niej ciepłe jeszcze od prostownicy włosy, oczy, to tajemnicze spojrzenie Jamesa Deana zakryte za czarnymi okularami, kwadratowa niemal szczęka, niemal jak na amerykańskich filmach, usta zadbane, codziennie starannie...
Sonata na instrument solowy - Jacek Żebrowski

Sonata na instrument solowy – Jacek Żebrowski

dla K.W. W tej ciszy łatwo pomyśleć, że ze społeczeństwa nie trzeba wyrywać się siłą, lecz wyśliznąć się z niego cicho i niepostrzeżenie. W tej ciszy łatwo powtarzać, jak mantrę, że kochać to poszukiwać apokaliptycznego orgazmu. W tej ciszy… Piotr Siwecki, „Naiwność” Ludzie chcieliby uciec od śmierci, dziwaczny gatunek. A niektórzy krzyczą „umrzeć, umrzeć”, ponieważ chcieliby...
Plamka - Ahsan Ridha Hassan

Plamka – Ahsan Ridha Hassan

Moja dziewczyna jest niewątpliwie najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Przypuszczam, że krzywisz się, chcesz podważać moje zdanie, mój punkt widzenia, mówiąc: – Jasne stary, każdy myśli, że jego kobieta jest najbardziej, chwali ją przed kumplami, chwali ją przed rodziną jej, i jego, mówi o tym głośno i często, a im głośniej i częściej mówi, tym bardziej...
Tworzywo - Ahsan Ridha Hassan

Tworzywo – Ahsan Ridha Hassan

Siadam do pisania tekstu. Dzisiaj będzie krótka i ładna historia. Historia miłosna. Ale nie zwykła, banalna, jakich wiele, będzie o uczuciu głębokim i prawdziwym, o cierpieniu i żądzy, o przeciwnościach losu, o dziwnym, naprawdę popieprzonym świecie (akcja dzieje się w cyrku), o magii i o stracie. Będzie to historia, jakiej jeszcze nie było i, mam...