Od 10 dni mieszkam we Włoszech. W ten weekend byłam goszczona na NIDzie w Bresci – New Italian Dance Platform. Oglądałam 5 spektakli dziennie, od początku dnia do północy. Przy takim natłoku wrażeń, łatwo wybiera się to, co się podoba. W mojej pamięci same klarują się obrazy, które coś mi opowiedziały i na które chętnie popatrzyłabym jeszcze. Za niektórymi wręcz tęsknię. O innych już zapomniałam.

NID odbywa się co dwa lata, to dosyć świeże wydarzenie – w Bresci miała miejsce III edycja. Za dwa lata pojadę do Gorizii, a ominęła mnie Piza i inauguracja w regionie Puglia. To platforma, na której można zobaczyć przegląd najnowszych produkcji włoskiego tańca współczesnego, a tym samym jego różnorodność i tendencje.

Jest coś takiego we włoskiej naturze, co nie pozwala jej „nadążyć” za prekursorskimi krajami w dziedzinie dance, czyli za Belgią, Holandią, Niemcami. To zdanie przede wszystkim z ust kuratorskich (kuratorów festiwali całego świata), które padało parę razy podczas tych 4 dni ruchu platformy. Ale jest w nim coś, co mnie pociąga, w zasadzie nie tylko mnie. Wokół znalazło się wielu entuzjastów, pozytywnie zaskoczonych tym, jak bogata jest la danza Italiana di oggi. NID osiągnęło zatem swój cel, bravo! Ja przybiłam na sercu pieczątkę pod swoją decyzją przeprowadzki.

Rozmawiałam o tym z Omarem, choreografem i programerem libańskiego festiwalu BIPOD. Chodzi chyba o sentyment do klasycznej formy ruchu. Wszyscy tancerze, których widzieliśmy na scenie mieli świetną technikę, wzorową sprawność. (To należy podkreślić, bo na przykład w Polsce tak oczywista baza nie jest powszechna.) Z drugiej strony, jak mówił Omar, technicznie świetny ruch, a do tego postklasyczny, jako język spektaklu, jest coraz mniej interesujący im dalej pojedzie się na zachód.

Czy wiem już jaki jest nowy taniec włoski? Nie do końca. Zamiast próby generalizowania, przedstawiam parę postaci, których spektakle dobrze zapamiętałam.

Glen Caci I’m a Kommunist Kid- wkrótce cały artykuł poświęcony temu spektaklowi.

Nicola Galli to jeden z najmłodszych uczestników platformy. Jego Delle ultime visioni cutanee to przejrzyście zilustrowane 4 rozdziały spektaklu-książki, na temat 4 różnych pejzaży. Zainspirowany teorią ogrodów tworzy żywe ilustracje, w których człowiek zajmuje swoje miejsce w przyrodzie. Mimo, że mówi o naturze, organiczności danego pejzażu, porusza się w scenerii bardzo sterylnej i prostej. Dwie biurowe lampki, kobyłki i podświetlany blat z brzozowej sklejki, iphone, jabłko, szaro granatowe dresy; wszystko utrzymane w estetyce ikeiowskiej. Dzięki temu mamy wrażenie, że znajdujemy się nie tyle w opowieści na temat, ale raczej w laboratorium, w którym pewne rzeczy zostały zbadane, zmierzone i zrozumiane. Z tego wynika także precyzja z jaką ilustrator się porusza, operuje atrybutami: przekłada, dokłada, włącza, zamyka i podsumowuje krótkimi tanecznymi solówkami. Z ciekawością przyglądałam się co zrobi dalej i z przyjemnością oglądałam pejzaż samej jego pracy, stylu, ruchu – dokładny i jasny.

Fotografia autorki tekstu

Daniele Ninarello to jeden z niewielu choreografów na NIDzie, który bezkompromisowo zbliżył się do sytuacji granicznej. Razem z dwoma tancerkami Annamarią Ajmone i Martą Ciàppiną, przeprowadził na scenie proces przekształcania przeciwnych względem siebie stanów emocjonalnych. Jak strach przekształca się w odwagę i determinację, panika w umiejętność opanowania sytuacji – Rock Rose Wow – to studium nad cichymi, osobistymi rewolucjami, pełne rozkwitów-wybuchów tytułowej róży. Droga tych transformacji jest bardzo trudna i możliwa tylko jeśli pozwoli się na całkowitą eskalację emocji. Z welurowej czerwonej widowni wychodziłam z poczuciem, że właśnie wybuchła przede mną niema bomba. Spektakl zbudowany był jak gdyby z pourywanych taktów, w których wybrzmiewały powtarzalne ruchy, często jednej części ciała; na przykład głowy, którą porusza się na rozluźnionej szyi coraz szybciej, we wszystkich dostępnych jej kierunkach. Ruchy te kończyły się zazwyczaj nagle, a pulsująca muzyka elektroniczna korespondowała z biciem serca wykończonych tancerzy.

Francesca Pennini była zdecydowaną faworytką platformy ze swoim przewrotnym Miniballetto N.1. Jej spektakl to ironiczne wariacje na temat procesu budowania i samej budowy performensu. Na środku sceny unoszący się w powietrzu dron (!) rozdmuchuje górę usypaną z białych pierzy. Polecam śledzić działania całego jej kolektywu CineticO, do którego należał także Nicola Galli.

Manfredi Perego pierwotnie zajmował się sztukami walki. Wpływy tego doświadczenia są bardzo widoczne w jego choreografiii stanowią jej silny atut. To dobre narzędzie do badania ruchem przestrzeni, pustki i oczywiście ciała. Trio, z którym stworzył Dei carnali, badało moment i miejsce zawieszenia – suspenstion pomiędzy niebem a ziemią. Mimo, że temat takich poszukiwań wydaje się być abstrakcyjny, dynamiczne sekwencje skoków i ruchów opartych na kontakcie z drugim ciałem i ich wspólnej motoryce, emanowały ludzkim pięknem. Trwające cały czas skupienie i poszukiwanie tancerzy, przybliżało się i oddalało od krótkich momentów, w których znajdowali zawieszenie. Napięcie pomiędzy „złapaniem” i utratą poszukiwanego, niepewność pomiędzy dwoma stanami, to właśnie mam na myśli pisząc bez obawy o patos: emanowały ludzkim pięknem.

Ambra Senatore i jej Aringa Rossa, czyli inaczej fałszywy trop (ang. red heering), to pole gry – zarówno pomiędzy aktorami, jak i widzami; pomiędzy tym, co prawdziwe, a tym co sztuczne. Jako widzowiezostajemy wrzuceni w mieszające się drobne sytuacyjki dziejące się między osobami, jedna rozbijająca się o drugą, pozornie nie mające nic ze sobą wspólnego. Po pewnym czasie jednak zaczynają się zapętlać, powtarzać i w ich zgiełku zaczynamy dostrzegać linearną historię. To przyjrzenie się codziennym spotkaniom między ludźmi z poziomu molekularnego; to próba charakterystyki natury ludzkiej, niejednokrotnie ironiczna.

Na podsumowanie, po raz kolejny, jeszcze lepiej wiem, że oglądanie tańca to doświadczenie ciała, zarówno swojego jak i tancerzy, na których patrzymy. Oglądajcie taniec!

 

MarSz! Urodzona w 1993 roku, licencjatka antropologii o proweniencji Krk. Od dwóch lat tańczy taniec współczesny. Obecnie przygotowuje się do debiutu w spektaklu Angelus Novus choreografii Virgilia Sieniego w teatrze Pergola, we Florencji.