Myśl to forma odczuwania jest zapisem wywiadu–rzeki, który z Susan Sontag przeprowadził Jonathan Cott. Na okładce książki czytamy o „rozmowie, która najwyraźniej sprawia przyjemność obojgu interlokutorom”. Po lekturze Myśl…) wiem, że równie dużo przyjemności sprawa ona swoim czytelnikom.

W Myśl to forma odczuwania mamy niewątpliwie kilka wyraźnych wątków przewodnich. Jednym z nich jest sprzeciw Sontag wobec dualizmów i segregacji: Autorka chciałaby „zdesegregować wszystko”, a jej krytyka zwraca się przede wszystkim wobec sztucznych, w jej opinii, opozycji pomiędzy męskością i kobiecością czy młodością i starością. Sontag nie zżyma się jednak tylko na wykluczenie kobiet czy osób starszych: najbardziej przejmuje ją ich samowykluczenie, przemoc symboliczna, której ulegają, mówiąc: „O biedaku, musisz tu siedzieć z pięcioma kobietami!” lub „Pewnie strasznie nudzisz się wśród nas, staruchów”. Sontag przebija się przez granice „zdrowego rozsądku”: podważa go, stawia pod znakiem zapytania, pyta o to, jakie niesie on za sobą (zwykle niezauważane) konsekwencje.

Kolejnym ważnym dualizmem atakowanym przez Sontag jest opozycja myślenia i odczuwania. Tytuł wywiadu mówi nam, co myśli na temat tego podziału Sontag: według niej myślenie i odczuwanie są nierozdzielne i nie da się mówić o jednym bez drugiego. Zżyma się więc zarówno na zimnych „racjonalistów”, jak i próbujących ufać „jedynie swojej intuicji” antyintelektualistów. Z pasją opowiada się za modelem czującej intelektualistki i czującego intelektualisty, „aktywnej neutralności”, która opiera się na współczuciu.

Przebijająca z tej książki, pełna pasji postawa „zaangażowanego intelektualizmu” jest być może jedną z najważniejszych wartości, jaką może wynieść z lektury czytelnik rozmowy Cotta i Sontag. Dla amerykańskiej pisarki ideałem nie jest ani zamknięty w wieży z kości słoniowej intelektualista, ani działacz bez intelektualnego zaplecza. Godnym naśladowania jest ten, kto potrafi pogodzić swój intelektualizm z odczuwaniem, ze współczuciem, które zazwyczaj prowadzi do konkretnego działania. Sama Sontag była zresztą tego ideału najlepszym ucieleśnieniem.

Urzekły mnie w książce również te wątki, które pojawiają się niej tylko na moment: jak choćby kwestia kulisów pisarskiego rzemiosła. Jak na literaturę wpłynęłoby, gdyby pisarze i pisarki tworzyli nago lub ubrani jedynie w jedwabne szaty? Co zmienia w twórczości to, że trzymamy swoje stopy w gorącej wodzie? Niebanalne pytania, które przez rozmowę Sontag i Cotta zaledwie przemykają, są orzeźwiające i otrzeźwiające – pokazują kwestie, nad którymi na co dzień się nie zastanawiamy, niuanse umykające zwykle naszej uwadze.

Uśmiech wzbudziły we mnie jedynie rozważania Sontag na temat metafory: opowiada się ona naiwnie za literaturą od nich możliwie wolną, „czystą i przezroczystą” – nie widząc, że mówiąc o literaturze czystej i przezroczystej, właśnie metaforę popełnia.

Z konieczności, recenzja Myśl (…) musi być bardzo wybiórcza i nawiązywać do zaledwie kilku poruszanych w niej wątków. Trudno jest bowiem jednoznacznie określić temat rozmowy Sontag i Cotta: rozmawiają oni o raku i starości, ale też i kobiecości, męskości, miłości, literaturze czy sztuce. Motywy te znamy z innych książek amerykańskiej intelektualistki: choćby „O fotografii” czy „Choroba jako metafora”. Ci, którzy znają twórczość Sontag, nie będą jednak zawiedzeni:

dla mnie samej jednak najgorsze byłoby uświadomić sobie, że zgadzam się z tezami, które kiedyś wygłosiłam i napisałam

Myśl to forma odczuwania może więc zaskoczyć i zainspirować także tych, którzy zaczytują się w innych dziełach Amerykanki.

Kuba Belina Brzozowski

Susan SontagMyśl to forma odczuwania
Susan Sontag, Jonathan Cott
Tłum.: Dariusz Żukowski
ISBN: 978-83-62376-58-2
Wydawnictwo Karakter
Kraków, 2014