IMG_5480

NASTOLAT

 

pół głowy b2b jedna trzecia mi tu mi tu

 

pisać chce

 

być czasem lub nie

wiem którą godziną poranne są za szybkie te nocne zbyt słodkie

 

inbox pełny bak wrażeń oddaję skórą

więcej się przytulam do innych całuję

 

ugotowałam babci rosół

to najbardziej pokoleniowa rzecz w tym wieku jaką zrobiłam

 

mam 30. lat przełom nie przełom

więcej mi się chce czyżbym podliczyła sobie stawkę

dając na oko na płucka z 70 dych jeszcze

 

potem mogę się zalzheimerzyć

ale do tego szmat czasu

medycyna zaskoczy samą siebie

 

mózg ćwiczę najczęściej wychodząc gładko z frustracji

nie pierdolę się już tak

z dyplomacją nie dygam nie znoszę

 

pisałabym

 

 

 

PRZEDPOSEN

 

w trójwymiarze nagle naga na kwadracie łóżka

z podciągniętymi nogami w warstwie słońca z kurzu

usiłowała przespać się z myślą jedną po katolicku

 

kiedy pieprzyły się przedwcześnie skończyły

niedźwiedzie gody mocne ząbki kąśliwe języczki

 

jajka wyszły na miękko

więc starczyło czasu na zespolenie przeszłości niestarej

 

poczęte już frazy wieczorne z wczoraj satelicą się dookoła czoła

trzecie oko nie śpi nie mruga deszyfruje okoliczności łagodzące dla nietaktów

cyfryzacja archiwum zdarzeń następuje

by niemodne sumienie odbarczyć odciągnąć lepką substancję zalegającą dorosłą dekadę

przygryzionych ust po setność niepotrzebnych majtek przesuwanych

zmurszałych ławek wywleczonych języków kłujących haftek

 

pryzmat blaszanych dachów oddaje blask skłębionej głowie

 

stępione słońce zachodzi od tyłu

kora stara nadaje wszystko działa bez zarzutu

 

 

 

STORYTELLING O KRZYWYCH USTACH

 

zasuwam story wygładzonym kijem

na wysokościach na palcach nos w materiał suchy

haczy zapach papierosów tak było zawsze i

naturalnie maciejka na parapecie lipy dyszące za czarnym szkłem

słonecznik ostry plastikowy w wazonie się wyjawia

zdradza dzieciństwo i chichocze z ciebie w piżamce

 

na materacu pod szafą litanią sznur korali zimnych

podniecających kamyków zwisa z klucza

babcia opowiada przy krzyżówce o mydle z żydów

 

zasuwam zawsze historię tej nocy

nie po kolei na następne z byłych i kolejne

tak samo straszne sny

 

 

LAS PADA!

 

wiatr brzęczy śródnocny wyśpiewuję swojego pana

huczy w kominie w mrok wymiętego rana

 

leżą zerżnięte tam sosny

gdzie klęczałam nie ma już tego mchu

ostre białe światła wyciągają teleskopowe ramiona zaborczo

pełzną zagadkowo gąsienicze ciała nie zostawiają mokrego śladu

na ciałach smukłych strzelistych w poziomie uległych

razi w oczy potworne oczy strzelają wiązką przez rzadkie

poddane już gałęzie

 

dym szary palony pachnie mgła przedostaje się przez szyby

wyuczony niuch i jeszcze raz cała wypełniona mokre powietrze w nozdrzach

 

las się kończy

 

jutro tu będzie po tej historii

 

IMG_4466

 

ARCHIPAN MALUJE

 

opalam się na początku biszkoptowo a

lekko wypieczona skóra pachnie hawajskim kwiatem

ktoś umieścił nas w kapsule niedoczasu nadzapachu

gdy on maluje dom na żółto

 

akwarela wychodzi poza bryłę budynku

grubym pędzlem dosięga drzewa

wspina się po pniu farbuje na żółto

tłustym kolorem liście każdy listek

odciska osobno widać strukturę włosia

 

pędzel parzy w dłoni nadgorliwość

moje piersi natłuszczone smaga duszny wiatr

minge otwiera bagażnik ktoś wkłada jej

warzywa centrum południe polska zachodnia

 

gospodarz wspina się na drabinę

jedną krechą jedną farbą

łączy dom i drzewo jak wstążką  z reklamy

tu on bawi się w architekta krajobrazu nieswojego

aranżuje zieleń na żółto

 

zamalowuje brudy ślady truskawek

plam po nadmiarze śliny obtarć spoconej skóry bab warzywniarek

się pozbywa odświeża zapach domu wygryza z niego

smród suchego dymu ze słabo skręconych fajek

 

zrobił coś pożytecznego

łasy na pochwały pięknie wyczyścił pędzelek

i ustawił w dnie od plastikowej butli przy ścianie

 

dokładniutki

brudny człowiek

 

 

Dorota Pawliczak – ur. 6.06.1984 w Zielonej Górze. Absolwentka filologii polskiej ze specjalnością dziennikarską Uniwersytetu Zielonogórskiego.  Zaistniała w 2002 roku na antenie Radia Zachód – regionalnej rozgłośni Polskiego Radia – gdzie wydała dwie Radiowe Książki Poetyckie.  W 2004 roku zadebiutowała w formie papierowej tomikiem wierszy Słowem wykończona. Wydawnictwo zrealizowano przy pomocy finansowej miasta Zielona Góra, posłowiem opatrzył Czesław Markiewicz, poeta i dziennikarz. W 2005 roku została wyróżniona nagrodą specjalną na II Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Marka Garbali. Jej wiersz pojawił się też w antologii Wiersze na Murach 2010-2012, które zostały także wyświetlone na murze przy ulicy Brackiej 1 w Krakowie w latach 2010-2012 za pośrednictwem portalu www.emultipoetry.eu Publikowała w miesięcznikach Lubuskie Nadodrze i Miaster.

 

Zdjęcia: Anna Bednarczyk