Na scenę wchodzi Don Kichot. Nogi ma owinięte bandażami. To jest pierwsze co zauważam, brudne bandaże, a dalej, jego kurtka – musi śmierdzieć, oto co sobie pomyślałem : „na takim włóczędze gruba kurtka musi obrzydliwie śmierdzieć”. Ale to jest Don Kichot, staje się to dla mnie oczywiste, do naszych czasów mógł dotrwać jedynie, jako włóczęga; odtąd oglądam sztukę poprzez te postać.

"Raj wariatów". Rosynand - Mateusz Krzyk, Don Kichot – Rafał Cieluch, Sancho Pansa - Anita Poddębniak // Fot. Karol Budrewicz

Sam początek był konfundujący: Kowal, główny bohater, umiera wskutek zarazy. Jego dusza zostaje wskrzeszona, dane jest jej ruszyć w podróż, a jeśli sprosta czekającym wyzwaniom, zostanie mu wrócone życie… Idea życia po życiu i nagrody za poddanie się próbie – obrzydliwość. Na dokładkę podróż ta jest kontrolowana przez postać Doktora Wszechwiedzącego. To główny narrator opowieści, narrator najgorszego sortu. Cała opowieść zdaje się mu być potrzebna, aby mógł wyjawić swoją przenikliwość w kilku słowach komentarza. Facet od razu wzbudza odrazę (świetna rola Pawła Palcata).
"Raj wariatów". Od lewej Kowal - Katarzyna Dworak, Doktor Wszechwiedzący – Paweł Palcat // Fot. Kamil Budrewicz

Ma się ochotę go uderzyć, bo może przez to zmieniłby nieomylny wyraz twarzy, a to by mu na pewno pomogło, wreszcie nie potrafiłby znaleźć słów do wszystkich wydarzeń jakie dzieją się scenie. Po dwóch miesiącach od premiery, najsilniejszą pozostałością po spektaklu, jest niechęć do Wszechwiedzącego. Tym bardziej, że facet zdaje się być tu ze mną, zagląda mi przez ramię, kiedy silę się napisać coś lepszego niż suchą recenzję… Wszystko, byle utrzymać się w jako takiej relacji, z (nazwijmy to) wysiłkiem kulturalnym; byle utrzymać się w podróży niemniej prawdziwej niż ta Kowala.

Podróż Kowala to spacer pośród rozpoznawalnych punktów odniesienia. Czekające go wyzwania, są doskonale wyraźne: sprostać prawdziwej miłości, oprzeć się pokusie nieograniczonej władzy, osiągnąć poprawne relacje z ludźmi i Państwem, i Kościołem, i Bogiem, i tak dalej. I jakie te wszystkie próby miałyby dać finalny efekt? Nagrodę, jaka na scenie została przeznaczona dla Kowala, przyjąłem z kpiącym uśmieszkiem. Jak bardzo moja gęba w tamtym momencie upodobniła się do się Doktora Wszechwiedzącego? Jak wyzwolić się od takiej gęby? Pierwsze dobre pytanie pozostałe po spektaklu.

Pytanie kolejne, co się stało z Don Kichotem? Kowal w próbie miłości zadaje się z kobietą wątpliwego prowadzenia. Don K. nie dopinguje go w staraniach, nie wmawia, że właśnie spotkał swoją Dulcynee, informuje Kowala: „przecież to zwykła kurewka”. Było dla mnie absolutnie logiczne, że Don Kichot przetrwał jako włóczęga, ale skoro przestał generować obraz świata odpowiadający jego potrzebom i nazywa wszystko po imieniu, to na czym miałaby polegać jego rola?

Don Kichot zdąża na srebrne wesele Romea i Julii. To on wita wspaniałych gości – zupełnie prawidłowo, w całej literaturze nie ma lepszego ambasadora bohaterów niż on. Ale co się dzieje? Don K.zapowiada każdego z gości słowami: „jestem zaszczycony” – bohaterowie zostają zredukowani do celebrytów. Najsmutniejszy moment spektaklu. Hamlet i Ofelia, Otello i Desdemona, kapitan Cassio, Lady Makbet – zastygają z szerokimi uśmiechami, aby pstryknąć sobie selfie.

Sami przestali grać rolę bohaterów. Zastanawiałem się, jak uratować ten świat od nieistotności. W odruchu wyobraźni chciałem, aby na ucztę weselną wtargnął gombrowiczowski Henryk z bandą pijaków, żeby w każdego wymierzyli palicem, zmuszając do obrony swojej tożsamości. Z rojenia wybiła mnie scena, w której Otello kopuluje z kapitanem Cassio… Oglądałem się ze smutkiem za Don Kichotem unoszonym ze sceny w ramionach Rosynanda i gdy spojrzałem znów, tamtych dwóch nie miało już spodni. Kurtyna w dół, przerwa.

"Raj wariatów". Od lewej, front: Don Kichot – Rafał Cieluch; w rzędzie od lewej: Hamlet - Albert Pyśk, Lady Makbet - Małgorzata Urbańska, Romeo - Bogdan Grzeszczak, Julia -Anita Poddębniak, Otello - Bartosz Bulanda // Fot. Karol Budrewicz

Don Kichot kończy na rządowej posadzce, w państwie spełniającym wszelkie kaprysy swoich obywateli, gdzie przez to rządzić nie potrzeba wcale. Wspaniała scenografia, sceniczne państwo wyściełane jest poduszkami.

"Raj wariatów". Don Kichot – Rafał Cieluch,Sancho Pansa - Anita Poddębniak, Królowa Krainy Szczęśliwości -  Bogdan Grzeszczak; w tle: Mieszkańcy Krainy Szczęśliwości. // Fot. Karol Budrewicz (120)Don Kichot nie potrafi poruszać się po takim terenie, jakżeby miał potrafić? Zadekował się w krainie nicnierobienia. On, pierwszy wśród bohaterów powieściowych, dotarł do miejsca, gdzie nie sposób zdefiniować cokolwiek jako przygodę. Nie ma przygód, są rozrywki. Jest konsumpcja. Cieszyłem się jak dziecko, obserwując jego chwiejne ruchy (mistrzowski Rafał Cieluch), kiedy żałośnie starał się zapobiec wysadzenia z ciepłej posadki. Jakaż znowu identyfikacja z bohaterem! Do tego stopnia, że wędrówki Kowala (a także poprowadzona przez Calineczka rewolucja w Krainie Szczęśliwości, poszukiwania przez świętego Piotra kluczy do królestwa niebieskiego, wizyta w Rzymie u Papieża) stały się dla mnie zaledwie tłem towarzyszącym pytaniu, jak skończy Don Kichot? Dokąd pójdzie i kim w tym miejscu będzie musiał się stać? Ze sztuki wziąłem, co było mi najbardziej potrzebne, a dzielę się resztkami.

Sztuka Wawrzyńca Kostrzewskiego jest bogatsza w wątki i o wiele bardziej skomplikowana, niż można by sądzić według mojej impresji.  O scenografii Ewy Gdowiok, ruchu scenicznym Heleny Ganjalyan, ledwie wspomniałem. Przedstawienie można oglądać w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy 27 i 28 lutego o 19:00.

Dzięki uprzejmości legnickiego teatru na czytelników i czytelniczki PROwincji czeka jedno podwójne zaproszenie na niedzielny (28/02) spektakl „Raju Wariatów”.  Aby zdobyć zaproszenie udostępnij ten artykuł z profilu fejsbukowego PROwincji i wyślij email z imieniem i nazwiskiem na redakcja@prowincja.art.pl. 

 

Daniel Orzadowski – Rocznik 1983. Pochodzi z Siemianowic Śląskich. Pracuje w organizacji pozarządowej. Bez dorobku literackiego.